Bydgoski Kolektyw Kompozytorski
fot. Dariusz Gackowski
Mikołaj Sarad – saksofon altowy, barytonowy i sopranowy
Krzysztof „Freeze” Ostrowski – live electronics
Rafał Gorzycki – perkusja, fortepian, harmonijka ustna
Zespół powołany do życia z inicjatywy kompozytora i perkusisty – Rafała Gorzyckiego. Jest to nic innego, jak platforma kompozytorska, dzięki której powstały sprzyjające warunki do procesu twórczego, w wymagającej materii, jaką jest muzyka współczesna i improwizowana. W skład zespołu wchodzą absolwenci Akademii Muzycznych w Bydgoszczy oraz Gdańsku – kompozytorzy, instrumentaliści oraz sound designerzy i producenci muzyczni w jednym.
Muzycy pochodzą z różnych pokoleń i środowisk artystycznych. Artyści tworzący grupę specjalizują się na co dzień w muzyce klasycznej, elektronicznej, jazzowej, klubowej i współczesnej. Zespół regularnie i konsekwentnie pracuje nad nowymi tkankami muzycznymi, które w formie partytur graficznych, zapisów nutowych, dyspozycji aleatorycznych, cyklicznie nagrywa podczas sesji nagraniowych. Pierwszy album BKK to „Jazz for Mr Ives, Jazz for Mr Serocki” (Opus Series by REQUIEM REC. 2023) nagrany z Bartłomiejem Chmarą. Drugi album „Ricercar for Miles, Ricercar for Elvin” – miał swoją premierę jesienią 2026 (Jazzarium, Fundacja SŁUCHAJ, 2026)
Ricercar for Miles, Ricercar for Elvin
Jazzarium, Fundacja SŁUCHAJ, 2026
Premiera: 11.11.2026
Jazz for Mr Ives, Jazz for Mr Serocki
Opus Series by REQUIEM REC. 2023
Ricercar (od włoskiego „ricercare”), czyli szukać, poszukiwać. Forma muzyczna, która w bardzo interesujący sposób rozwijała się i kwitła w XVI i XVII wieku. Uprawiali ją najwięksi polifoniści i improwizatorzy tamtych czasów, Giovanni Gabrieli, Girolamo Frescobaldi, czy wreszcie Jan Sebastian Bach (sześciogłosowy ricercar z „Musikalisches Opfer”). Zawsze chodziło o interakcję pomiędzy instrumentami, o dialog i szukanie wspólnej muzycznej drogi. Przy czym, uprawiano najczęściej ricercary mitacyjne i swobodne. Te drugie, wywodzące się najczęściej z twórczości lutniowej, niech będą punktem zapalnym dla 7-częściowej suity, której tu słuchamy.
Rzecz pomyślana na saksofony, live electronics i perkusję. Te ostatnie spełniają tu rolę basso continuo, i to podwójną: fundamentalną i ornamentalną. Wiele się tu dzieje, elektroakustyczna tkanka przez cały czas pracuje, rozdarta pomiędzy aleatoryzmem, ad libitum, a formą zamkniętą. Dyscyplina obecna jest w każdym ogniwie suity. Bill (Frisell), Elvin (Jones), Steve (Coleman), Gato (Barbieri), Billy (Cobham), Johns (Coltrane & McLaughlin), Miles (Davis) – żaden z bohaterów naszych opowieści „nie wykracza” tu powyżej pięciu minut trwania utworu (poza Johns, których przecież jest dwóch!). Każdy z nich był gigantem w świecie muzyki improwizowanej. I każdy, to trzeba przyznać, lubił „pograć” na długich przestrzeniach i dystansach – ricercar imitacyjny?
Jest takie historyczne nagranie koncertowe, które znawcy jazzu uznają za jeden z tych momentów przełomowych, kiedy artysta rzuca wyzwanie publiczności i… nasz świat jest już trochę inny. 26 marca 1965 roku, duszny nowojorski klub Half Note, na deskach złoty kwartet Johna Coltrane’a, grają „One Down, One Up”. Elvin Jones łamie w swoim zestawie pedał centrali i przez kilka minut musi grać bez bębna basowego. Zostają sami: John i Elvin. I przez trzynaście minut tego dwudziestosiedmiominutowego utworu mamy do czynienia z nową odrębną kategorią, z duetem: bębny i saksofon. Trane swinguje za trzech, wyczuwając każdy akcent Jonesa. Eksplozja, o której Dan Morgenstern – wybitny znawca bebopu i swingu (daleki od zachwytów dla free-jazzu) napisał: „Energia stale rosła, a ja myślałem: Boże Wszechmocny, nie uniosę tego!”.
Mikołaj (Sarad), Krzysztof (Ostrowski) i Rafał (Gorzycki) zabierają nas w podróż, podczas której krajobraz zmienia się polirytmicznie. Ich inwencja zdaje się nie mieć granic. Z wyjątkiem jednej: zostaje okiełznana przez skrót. Ta lawina pomysłów wyprowadzanych z pomysłów zostaje podana w pigułce. Dlatego uniesiemy ją, jak Dan Morgenstern uniósł niegdyś desant Johna Coltrane’a i Elvina Jonesa.