Ludzie
Z
Vełny

Prezentacje Polskiej
Muzyki Współczesnej

Śniady /  Nowak / Zagajewski / Kościów / Gorzycki

 

Recenzja albumu Ludzie z Vełny „Śmierć Poety”

Mariusz Olczyk
polish-jazz.blogspot.com

„Śmierć Poety” to płyta, którą łatwo byłoby opisać zbyt szybko: album z partyturami graficznymi, projekt zespołu wykonującego polską muzykę współczesną, pięć utworów zamówionych dla Ludzi z Vełny przez Fundację ART MINTAKA. Wszystko to prawda. Tyle że z takiego opisu niewiele jeszcze wynika.

Warto więc zacząć od Rafała Gorzyckiego. To on zainicjował Ludzi z Vełny, ale sam nie wyrasta wyłącznie z pola muzyki współczesnej. Od lat obecny jest także w jazzie i improwizacji, współtworzył m.in. Dziki Jazz. I może właśnie dlatego „Śmierć Poety” nie brzmi jak chłodna prezentacja kompozytorskich pomysłów. Brzmi jak płyta naprawdę zagrana.

To nie jest album jazzowy. Ale ktoś, kto słucha jazzu, szybko wyczuje tu coś znajomego: muzyka nie brzmi jak martwy zapis, tylko jak coś, co dzieje się naprawdę. Album zawiera utwory Aleksandra Kościowa, Artura Zagajewskiego, Rafała Gorzyckiego, Marty Śniady i Aleksandra Nowaka, a na Bandcampie ukazał się 12 grudnia 2025 roku.

Jak słuchać

Ta płyta nie daje łatwego punktu zaczepienia. Nie ma tu melodii, którą można od razu zapamiętać, ani prostego tematu, który prowadzi słuchacza od początku do końca.

Może problem z muzyką współczesną nie polega wcale na tym, że jest trudna. Może po prostu zbyt często słuchamy jej tak, jak słucha się piosenki: czekając na rozwój, kulminację i wyraźny finał. „Śmierć Poety” działa inaczej. Lepiej słuchać jej spokojniej. Nie trzeba od razu zastanawiać się, co to wszystko znaczy. Wystarczy wsłuchiwać się w to, jak dźwięk się pojawia, jak narasta, jak się urywa i co po nim zostaje.

W książeczce dołączonej do wydawnictwa przy Brain Activity zapisano: „Zastanów się jak brzmiałby mózg, gdyby włożyć do środka mikrofon?”. To zdanie dobrze otwiera całą płytę. Bo „Śmierć Poety” kieruje uwagę właśnie tam, gdzie zwykle nie sięgamy: nie na sam efekt, ale na to, co dzieje się pod powierzchnią dźwięku.

Słowa otwarte

Już pierwszy utwór pokazuje, z jakim światem mamy do czynienia. „Horizomeny i Słowidoki” brzmią jak słowa wymyślone po to, żeby nie dało się ich od razu zamknąć w jednej definicji. I bardzo dobrze. Taki tytuł nie jest tu ozdobą, ale częścią całego pomysłu: otwiera pole skojarzeń, zamiast wszystko porządkować.

W opisie tego utworu pojawiają się ptak, niebo, cisza i linia horyzontu. Ale najważniejsze jest chyba co innego: początek tej płyty nie próbuje olśnić. Raczej zaprasza do skupienia.

Robi się ciemniej

Potem grunt powoli usuwa się spod nóg. W utworze Artura Zagajewskiego – „Finstre, schwarze Riesenfalter töteten der Sonne Glanz” – robi się ciemno, szorstko i niespokojnie. Sam tytuł można przełożyć mniej więcej jako: „Mroczne, czarne olbrzymie motyle zgasiły blask słońca”, a w opisie utworu pojawiają się groza, zgrzyt, zniszczone wnętrza i poczucie zagłady.

To ważny moment, bo pokazuje, że ta płyta nie chce prowadzić słuchacza za rękę. Zaczyna brzmieć inaczej – obco, duszno, niepewnie, a nawet przerażająco.

To, co zostaje

Utwór tytułowy, „Śmierć Poety”, nie jest prostą elegią ani muzycznym obrazem śmierci. Działa subtelniej. Chodzi w nim raczej o moment znikania, odchodzenia – o chwilę, w której coś jeszcze trwa, jeszcze jest obecne, ale już zaczyna się wymykać.

W opisie projektu pada pytanie, czy wraz z poetą odchodzi jego poezja, czy może zostają po nim słowa, których trzeba dopiero poszukać. I chyba właśnie to jest tu najciekawsze: nie sam koniec, ale to, co zostaje po głosie.

Pod powierzchnią

W Brain Activity pojawia się inny rodzaj ruchu: więcej nerwowości, więcej rozedrgania, więcej zmian. Tu cytat o mikrofonie włożonym do środka mózgu działa szczególnie dobrze. Ten utwór rzeczywiście próbuje wejść do środka procesu, a nie tylko pokazać jego powierzchnię.

Ostatni utwór, Szedłem, nie daje wielkiej puenty. Nie ma katharsis ani wyraźnego zamknięcia. Zostaje raczej wrażenie drogi, która trwa.

Po co

Po co dziś słuchać albumu, który nie daje melodii, nie prowadzi prostej narracji i nie stara się nikomu przypodobać?

Chyba właśnie po to, żeby na chwilę wyjść ze swoich nawyków. Spróbować opuścić strefę komfortu i przypomnieć sobie, że muzyka nie zawsze musi wszystko wyjaśniać. Czasem samo wytrącenie z rutyny uczy uważniejszego słuchania.

„Śmierć Poety” nie schlebia słuchaczowi, ale też go nie odpycha. Trzeba tylko dać jej czas. Bo może właśnie o to chodzi w najlepszej muzyce – nie tylko współczesnej. Nie żeby wszystko od razu zrozumieć, ale żeby coś zostało z nami na dłużej.

Okładka płyty Ludzie z Vełny

Nowy album: Ludzie z Vełny i Śmierć Poety

Kompozycje zarejestrowane na albumie zostały zamówione specjalnie na tę okazję u pięciu wybitnych twórców: kompozytorki i kompozytorów z różnych ośrodków akademickich w Polsce: Marty Śniady, Aleksandra Nowaka, Artura Zagajewskiego, Aleksandra Kościowa i członka zespołu Ludzie z Vełny – Rafała Gorzyckiego.

Aleksander Kościów – Horizomeny i Słowidoki
Artur Zagajewski – Finstre, schwarze Riesenfalter töteten der Sonne Glanz
Rafał Gorzycki – Śmierć Poety
Marta Śniady – Brain Activity
Aleksander Nowak – Szedłem

Premiera wydawnictwa  – Ludzie z Vełny i Śmierć Poety odbędzie się 12.12.2025 podczas Inauguracji Festiwalu ART MINTAKA w Muzeum Okręgowym MOB w Bydgoszczy.

Koncert premierowy przygotowywany jest na wiosnę 2026 roku.

Logotyp miasto Bydgoszcz

Spotify
premiera: 12.12.2025

Dystrybutor CD
premiera: 12.12.2025

W krótkim wstępie do Notations (1968) – do dziś inspirującego kompendium możliwości zapisu muzyki – John Cage użył nośnej metafory. „Wzorem dla braku informacji, charakteryzującego tę książkę, jest współczesne akwarium. To już jednak nie ciemny korytarz, przy którym kolejne gatunki znajdują się w oświetlonych i odizolowanych zbiornikach, opatrzonych łacińską nazwą – to raczej ogromna przeszklona konstrukcja, w której wszystkie ryby pływają jak w oceanie.”*

Album Śmierć poety Ludzi z Vełny zaprasza właśnie do takiego nowoczesnego oceanarium. Na zaproszenie bydgoskiego zespołu pięcioro kompozytorów przysłało swoje propozycje otwartych partytur. Choć jest ich tylko pięć, są to stworzenia najróżniejszej konsystencji i kształtu: płaszczki, mureny, ośmiornice, homary, a może nawet i ukwiały. Wśród mediów użytych przez twórców znalazły się swobodne struktury dźwiękowe z wierszem w tle (Rafał Gorzycki), słowna narracja z sugestiami akompaniamentu (Aleksander Nowak), minimalistyczne formy graficzne i tekstowe (Aleksander Kościów), a także stopklatka z filmu i instrukcje artykulacyjne (Artur Zagajewski) czy szklany model reprezentujący ludzki mózg (Marta Śniady).

Nasze zwiedzanie akwarium rozpoczyna się od Słowidoku, tekstowej partytury Kościówa. Sopran skacze po wysokich rejestrach odczytując Beckettowski z ducha wiersz o ptaku, bezdrożach i ciszy. Potem zespół niespiesznie wędruje tropami linearnych struktur, przypominających pęknięcia czy rysy – jedna z nich zdobi zresztą okładkę tej płyty. To Horizomena, których „istotą jest prostota, pustka w punkcie przecięcia kategorii miejsca z kategorią stanu, oraz próba (kontemplacyjna) doświadczenia immersji głębi w przestrzeni płaskiej” (Aleksander Kościów).

Potem Artur Zagajewski i przeskok do skrajnie innej estetyki. Tytuł Finstre, schwarzeRiesenfalter töteten der Sonne Glanz pochodzi z cyklu Pierrot Lunaire Alberta Girauda, stanowiącego podstawę klasycznego już utworu Arnolda Schönberga. Na wizualną partyturę składa się kadr z filmiku nakręconego telefonem w bunkrze koło Tomaszowa Mazowieckiego. W instrukcji czytamy, że wykonanie powinno uwzględniać kompozycję (z trzema dominantami), fakturę i światłocienie, a także niedoskonałą jakość obrazu. Zagajewski sugeruje przy tym Ludziom z Vełny ciemne barwy, niskie rejestry – i żadnego wybrzmiewania czy „tajemniczych, filmowych, a la współczesnych klimatów”. Brzmienie jest faktycznie chropawe, głos szepce z chrapką, charczą
preparowane instrumenty. Nagranie rodem z horroru, pełne zbliżeń i nieostrości.

Tytułowa Śmierć poety Gorzyckiego to wyjście ze strefy mroku w stronę melancholii i swobodnej atonalności, co zapowiada melodia solowego klarnetu we wstępie. Śpiewany wiersz o skoku z mostu i zniknięciu przetykany jest konstelacjami dźwięków do wyboru przez muzyków. Całość utrzymana jest w schönbergowskim nastroju, co łączy tę przestrzeń akwarium z poprzednią, jak to bywa w oceanie. Cichy wolumen i postępujące zwolnienie prowadzą niemal do zamarcia ruchu, choć pewną zmianę przynosi pojawienie się w końcówce elektronicznych zniekształceń głosu.

Z kolei Brain Activity Marty Śniady opiera się na ruchu i naprzemiennych fazach dynamicznych i statycznych. Z początku to przybliżanie do modelu mózgu, krążenie wokół niego, wreszcie wejście do środka i gorączkowa aktywność wewnętrzna. Kompozytorka dała muzykom do dyspozycji paczkę sampli, także jako punktu wyjścia do własnej inwencji. Ostatnia z czterech faz ma być imitacją strumienia świadomości, gdzie czasem pojawiają się rozpoznawalne słowa lub motywy.

Śniady we wstępie pisze otwierająco:
„Zastanów się jak brzmiałby mózg, gdyby włożyć do środka mikrofon?
Czy byłyby to brzmienia przepływającego przez nerwy prądu?
Czy szumy pulsującej krwi?
Czy basowe dudnienia częstotliwości Gamma?
Czy może słychać wewnątrz Twoje myśli?”

Wreszcie na koniec wędrówki po akwarium spotkanie z Aleksandrem Nowakiem, który od lat łączy działalność kompozytorską z literacką. Tutaj po raz pierwszy sam czyta prostą narrację o zimowym spacerze, jak zwykle utrzymaną w dość osobistym tonie. Pomiędzy fragmentami prozywchodzi zespół z akompaniamentem w postaci zazwyczaj długich pasm, czasem rozedrganych i rozproszonych. Sam autor w partyturze zostawił jak najogólniejsze wskazówki co do dynamiki, pulsu, długości i wysokości dźwięków – a Ludzie z Vełny stronią od prostej ilustracji tekstu. „Poza tym nic się nie zmieniło, pomyślałem. Czy na pewno? – pomyślałem również. Wszystko się zmienia. Wszystko albo było, albo będzie. A może nic nie ma.” (Nowak).

Przewrotna konkluzja po tych trzech kwadransach z pięcioma utworami i niepoliczonymi dźwiękami i nastrojami, które pływają niczym w oceanie.

Jan Topolski
Esej umieszczony w książeczce wydawnictwa

* Cage w oryginale do wersji angielskiej: „A precedent for the absence of information which characterizes this book is the contemporary aquarium (no longer a dark hallway with each species in its own illuminated tank separated from the others and named in Latin): a large glass house with all the fish in it swimming as in the ocean”.

Ludzie z Vełny fotografia Dariusz Bareya

Dorota Nowak – sopran

Joanna Czapińska – fortepian

Mateusz Szwankowski – klarnety (sound design)

Tomasz Gluska – trąbki

Michał Edgar Kot – altówka

Rafał Gorzycki – perkusja, elektronika (kompozycja)

Fundacja  Art Mintaka wraz z zespołem muzyki nowej „Ludzie z Vełny” przygotowała, zaprezentowała na żywo, nagrała i upubliczniła sześć kompozycji/partytur graficznych.

Kompozycje zostały zamówione specjalnie na tę okazję u pięciu wybitnych kompozytorów z różnych ośrodków akademickich w Polsce: Marty Śniady, Aleksandra Nowaka, Artura Zagajewskiego, Aleksandra Kościowa i członka zespołu Ludzie z Vełny – Rafała Gorzyckiego.

Marta Śniady – BrainActivity
Artur Zagajewski – Finstre, schwarze Riesenfalter töteten der Sonne Glanz
Aleksander Nowak – Szedłem
Aleksander Kościów – Horizomeny i Słowidoki
Rafał Gorzycki – Śmierć Poety
Ludzie z Vełny – Improwizacja na 6 bytów

Ludzie z Vełny foto. D Bareya
fot. D. Bareya
Ludzie z Vełny foto. D Bareya
fot. D. Bareya

Program wydarzeń

27 i 28 maja 2025
Próby otwarte dla studentów i miłośników muzyki nowej.

29 i 30 maja 2025, godz. 22.00
Prezentacja polskiej muzyki współczesnej.
Akademia Muzyczna im. F. Nowowiejskiego w Bydgoszczy.
(wstęp wolny)

25-30 czerwca 2025
Premiery internetowe.

Premiery / rejestracja wideo

Aleksander Kościów „Horizomeny i Słowidoki”  (graphic score)
performed by LUDZIE Z VEŁNY
nagrano 29.05.2025 w Sali Koncertowej Akademii Muzycznej im. F. Nowowiejskiego w Bydgoszczy

premiera: 25.06.2025

Artur Zagajewski „Finstre, schwarze Riesenfalter töteten der Sonne Glanz” (graphic score)
performed by LUDZIE Z VEŁNY
nagrano 29.05.2025 w Sali Koncertowej Akademii Muzycznej im. F. Nowowiejskiego w Bydgoszczy

premiera 26.06.2025

Rafał Gorzycki „Śmierć Poety” (graphic score)
performed by LUDZIE Z VEŁNY
nagrano 29.05.2025 w Sali Koncertowej Akademii Muzycznej im. F. Nowowiejskiego w Bydgoszczy

premiera 27.06.2025

Marta Śniady „Brain Activity” (graphic score)
performed by LUDZIE Z VEŁNY
nagrano 30.05.2025 w Sali Koncertowej Akademii Muzycznej im. F. Nowowiejskiego w Bydgoszczy

premiera 28.06.2025

Aleksander Nowak „Szedłem” (graphic score)
performed by LUDZIE Z VEŁNY
nagrano 30.05.2025 w Sali Koncertowej Akademii Muzycznej im. F. Nowowiejskiego w Bydgoszczy

premiera 29.06.2025

Ludzie z Vełny „SIX FOR SIX” (improvisation)
performed by LUDZIE Z VEŁNY
nagrano 30.05.2025 w Sali Koncertowej Akademii Muzycznej im. F. Nowowiejskiego w Bydgoszczy

premiera 30.06.2025

Ludzie z Vełny

Dorota Nowak – sopran
Joanna Czapińska – fortepian
Mateusz Szwankowski – klarnety
Tomasz Gluska – trąbki
Michał Edgar Kot – altówka
Rafał Gorzycki – perkusja, elektronika

W 2021 roku z inicjatywy kompozytora i perkusisty Rafała Gorzyckiego powstał pierwszy w Bydgoszczy zespół muzyki współczesnej – Ludzie z Vełny. Jego głównym celem jest zamawianie, prawykonywanie, wykonywanie, oraz propagowanie polskiej muzyki najnowszej, która w odczuciu artystów tworzących grupę nie jest wystarczająco wspierana i prezentowana w naszym kraju jak i za jego granicami.

Zespół tworzą artyści – instrumentaliści, kompozytorzy i sound designerzy związani z bydgoską Akademią Muzyczną im. F. Nowowiejskiego, Operą Nova w Bydgoszczy, Filharmonią Pomorską im. I.J. Paderewskiego, Toruńską Orkiestrą Symfoniczną oraz Fundacją Polskiej Muzyki Kameralnej – ART MINTAKA.

Ludzie z Vełny foto. D Bareya

Fotografie: Dariusz Bareya

KPO_barwy RP_NextGenerationEU_poziom